Runda 2: Autodromo Internazionale del Mugello
Egzamin z dojrzałości w toskańskiej świątyni prędkości. P10 Julii Jantarskiej w deszczowym spektaklu
SCARPERIA E SAN PIERO – Po emocjonującym otwarciu sezonu karawana Dunlop CIV przeniosła się w samo serce Toskanii, na jeden z najpiękniejszych i najbardziej wymagających torów wyścigowych świata – Autodromo del Mugello. Dla Julii Jantarskiej druga runda mistrzostw we Włoszech to prawdziwy motorsportowy uniwersytet i bezlitosny sprawdzian aerodynamiki oraz odwagi w klasie Moto4.
Mugello, o pętli liczącej aż 5245 metrów, słynie z potężnych przewyższeń, ślepych wierzchołków zakrętów i legendarnej prostej startowej o długości ponad 1,1 kilometra. Początek weekendu przyniósł suche warunki, w których temperatura asfaltu podczas sobotnich kwalifikacji (Qualifiche 1) wynosiła 27°C. Od pierwszych treningów wolnych, w których uzyskała czas 2:10.925, Julia prezentowała zupełnie inną, dużo wyższą pewność siebie na motocyklu Honda NSF250R niż podczas inauguracji w Misano. Progres był wyraźny, a stabilne tempo pozwalało realnie myśleć o zaatakowaniu bariery 2:06 min. Ostatecznie Polka w suchych warunkach wykręciła czas 2:06.289. Wynik ten mógł być jednak znacznie lepszy – w decydującym momencie sesji kwalifikacyjnej reprezentantka Polski została drastycznie przyblokowana przez wolniejszych zawodników, co uniemożliwiło czysty przejazd i skazało ją na start z odległej, 20. pozycji.
W niedzielę Mugello przywitało zawodników fatalnymi prognozami pogody. Zgodnie z przewidywaniami, nad tor nadciągnęły chmury i ulewny deszcz – wilgotność powietrza drastycznie wzrosła do 84%, temperatura otoczenia spadła do 15°C, a sędziowie ogłosili status Wet Race. Właśnie w tych trudnych, wymagających chirurgicznej precyzji warunkach pucharowego wyścigu (Gara 2), Julia Jantarska pokazała instynkt rasowego wojownika.
Ruszając z końca stawki, Polka przeprowadziła widowiskową i niesłychanie dojrzałą pogoń na dystansie 9 okrążeń. Podczas gdy faworyci mistrzostw seryjnie kapitulowali i odpadali z rywalizacji na śliskiej nawierzchni – m.in. jadący w czołówce Mathias Tamburini (wywrotka na 8. okrążeniu), Edoardo Savino (upadek na 6. okrążeniu) czy zwycięzca z Misano, Luca Rizzi (krach już na 2. okrążeniu) – Jantarska jechała pewnie i bezbłędnie. Z kółka na kółko Polka przyspieszała, wyprzedzała kolejnych rywali i uzyskała swój najlepszy czas wyścigu na finałowym okrążeniu (2:35.007). Po minięciu flagi w szachownicę reprezentantka Polski mogła świętować najwyższy sukces w dotychczasowej karierze, meldując się na rewelacyjnej 10. pozycji w klasyfikacji generalnej wyścigu.
„Wiedzieliśmy, że ulewny deszcz i status Wet Race będzie naszą wielką szansą na zniwelowanie przewagi Włochów” – skomentowała po wyścigu Julia Jantarska. „Szkoda zablokowanych kwalifikacji w słońcu, bo czułam, że stać nas na czas poniżej 2:06. Jednak niedzielny wyścig zrekompensował wszystko. Podwozie na mokrym asfalcie dawało mi kapitalny feedback, mogłam drastycznie opóźniać hamowania i napędzać motocykl tam, omijać rywali, gdzie inni drżeli o przyczepność. To P10 to nagroda za twardą pracę całego zespołu.”